Z Pamiętnika Poyeba
Z Pamiętnika Pojeba - CZĘŚĆ PIERWSZA "POWITANIE" PDF Drukuj Email
Wpisany przez Roman   
środa, 27 stycznia 2010 16:29

Z Pamiętnika Pojeba - CZĘŚĆ PIERWSZA "POWITANIE"

Autor: Złom 

Był słoneczny, grudniowy poranek, kiedy to Roman obudził się po upojnej nocy spędzonej ze swoją prawą ręka. Była godzina 14:03. Jako że nie wyspał się tak jakby tego chciał, przez resztę dnia miał z lekka zjebany humor. W związku z tym jego nos bardziej nabrzmiał niż zwykle, a jego Fanta (kot) miała przejebany ten piękny, słoneczny, grudniowy dzień, z racji tego, że kiedy Roman był niewyspany, wyżywał się na kocie, na różne sposoby. Najczęstszą zabawą była:”Ogóreczek, czy Kabaczek?”. Polegała na tym, że Roman sprawdzał jak bardzo udało mu się od ostatniego razu wyćwiczyć zwieracze Fanty. W tym celu wsadzał w jej skromną i małą (niegdyś) pupę ogórka, a następnie coraz to większe przedmioty i kończył (o ile było to możliwe) na kabaczku.[Należy zauważyć ze dzięki tej pomysłowej zabawie, kotek nie miał problemów z wypróżnianiem się, ale za to Roman miał ze sprzątaniem pokoju, bo niejednokrotnie, kiedy Fanta szła przez jego pokój, wypadały jej z dupki bobki. Roman miał wtedy cały zasrany pokój. Najgorzej było jak Fanta miała na rzadko :>:D.]. Tak wiec, jak napisałem, kot w tym dniu miał znowu przejebane. Po zjedzeniu śniadania i wymyciu się, jak dzień wcześniej się umówił, zadzwonił do wszystkich, żeby się spotkać. Umówiliśmy się na 17:08 koło Cegły. Mieliśmy zjeżdżać na szafce po hałdzie. 

17:08, u Cegły:

[Roman, Złom, Cegła]

-         Elo Ziom!! - powiedział Złom wchodząc do mieszkania Cegły.

-         Siema.

Po minucie przyszedł Roman. Przed jego przyjściem, Cegła i Złom postanowili, że go specjalnie przywitają. Jak postanowili, tak zrobili.

            Kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, poszli w ich kierunku, Cegła zaczął je otwirać, a Złom ustawił się z piłką baseball’ową przed nimi. Kiedy tylko ujrzał w nich Romana, z całej siły (celując w czoło) rzucił w niego piłką.

            Niestety na pozór lelawy i powolny Roman zdążył się uchylić, a z naprzeciwległych drzwi wyjrzała starsza pani. No i piłka ją tak zajebała w pysk, ze przeleciała cały swój przedpokój i zatrzymała się na przeciwległej ścianie. Roman szybko wszedł do mieszkania i zamknął za sobą drzwi.

-         Ale jedwabisty rzut! – ziomalsko zakrzyknał Roman.

-         Codziennie ćwiczę swoja prawa rękę :D – odpowiedział Złomek.

-         Tiaaa, bo ty masz na czym ją ćwiczyć ćwoku – zadrwił Cegła.

-         Fpierdol pitolu, kurwa??? – lekko zbulwersował się Złomek.

-         S co?? Masz??:>

-         Pokazać Ci?? Się kutfa zdziwisz kabanosie!

-         Nieeeeeeee, poczekaj, otworzę okno w pokoju i balkon żeby przeciąg był.

„Zajebie skurwysyna”, pomyślał Złomek lekko wyprowadzony z równowagi.

-         Dobra chłopaki, przstancie, trza zaraz iść, jak tylko przyjdzie Rodzyn. –próbował załagodzić sytuacje Roman.

-         Ty się kurwa nie ftrącaj patisonie zbutwaiły!! – powiedzieli Złomek i Cegła.

-         Bo co??

-         Bo zajebiemy Ci kurwa!!

-         Co, myślicie, ze jak zamulony, cichy, nieśmiały i mało mówiący jestem, i garba mam to można mnie bić?! I nie potrafię się obronić?!

-         .........yyyyyyy, No :D

-         To się kurcze mylicie kabaty cholerne!!!

-         ....... – powiedzieli.

-         Zaraz ja wam wleje KURDE!!! W tufę dam  każdemu tak, ze cholera, głowę będziecie mieli w swoich dupach i będziecie się dusić swoimi zwieraczami!!!!!!! KURCZĘ!!! Powieszę was, łapserdaki, za jaja, a na ptakach zawiążę poczwórne ósemki, JASNY CHOMIK!!!!!!!!! – skończył Roman.

-         Yyyy, mama powiedziała, że cię już nie kocha??

-         Pffffff – popuścił z ust Roman.

-         Ładne to było Roman,  aż mi się łezka w oku zakręciła ze wzruszenia, nigdy nie myślałem, że jako taki cichy przyjaciel, jesteś w stanie tak wiele dla nas zrobić... - wzruszył się Cegła.

-         Jednak wiesz Roman?? – wtrącił Złomek- Ja bym polemizował nad tym, czy Cegła by się dusił swoimi zwieraczami, bo wiesz, wczoraj Wesza mówiła, że jak ostatnio lizała mu dupsko, to Cegła nie mógł zapanować nad sobą i zajebał jej takiego pierda w twarz, że teraz ma dziury w nosie jak murzyn.

-         A mówiła, że nikomu tego nie powie... – zachlipał Cegła.

-         Jebana Wesza!!! – stwierdzili naraz Roman i Złomek.

Na szczęście (albo i nie), przerywając to całe zamieszanie zadźwięczał dzwonek u drzwi, co najprawdopodobniej oznaczało, że w końcu przyszedł Rodzyn. Jako, że nie wyobrażali sobie jak można tak zwyczajnie otworzyć drzwi i powiedzieć ‘Cześć’, musieli coś wymyślić na biegu na powitanie Rodzyna. Tak też Cegła wpadł na pomysł, że jak tylko Roman otworzy drzwi, ten kopnie Rodzyna z całej siły w kulki – tak na powitanie, ma  się rozumieć.

      Podbiegli szybko do drzwi, Roman otworzył je a Cegła z rozbiegu zajebał kopa w osobnika przed drzwiami, tak mocno, że aż sam się wyjebał na ziemię parskając śmiechem, jakby to co zrobił było śmieszniejsze od zajebania Rodzyna w krocze na powitanie. Roman i Złomek zaciekawieni tą reakcją, wyglądnęli zza drzwi, kiedy to ich oczom ukazał się siedmioletni chłopczyk, leżący na wpół przytomny na przeciwległej ścianie, ze wstrząsem mózgu i przestawioną szczęką o jakieś 2 cm w lewo, z której  spływała jucha, utworzywszy już sporą kałużę na klatce schodowej, w której to pływały jego byłe mleczne ząbki.

-         O rzesz kurwa, ale ten Rodzyn się zmienił.... – zdziwił się Złomek.

-         Miałeś nosić denka od wina z białego szkła a nie brązowego! Widzisz ciołku, teraz widzisz tak jak widzisz... – sprostował Roman.

-         Hyhyhyh, więc to nie Rodzyn??

-         Nie do jasnego chomika, to jest mały bachor, który się moczy we własnej krwi!!!!!!!!

-         A myślałem że to Rodzyn się zlał, jak dostał w kulki, nioch nioch :D.

Tymczasem mały chłopczyk ledwo co wydukał:

-         Psysedłem, bo mi piłecka wleciała na balkon....

-         Hy, hy, no to masz kurwa pecha, hy hy :D – pocieszył chłopca Złomek.

-         Nie dobijaj go w tym stanie, zapodaj mu tą piłkę. – ziomalsko zaproponował Roman.

Złomek poszedł po piłkę, a Cegła zaczynał przestawać się śmiać. Kiedy wrócił, zamiast normalnie podać chłopcu piłkę, podrzucił ją, zamachnął się nogą i....

-         Nie masz denek!!! –wrzasnął (za późno) Roman.

Złomek zajebał taką bombę chłopcu w pysk, że przestawił mu szczękę o kolejne 2 cm w lewo, a piłeczka spadła na kałużę krwi, po czym skomentował to, zbliżywszy się do twarzy chłopca:

-         Krzywy on jakiś...

Wtem! W głowie Romana zaświtała pewna myśl i zaczął zbierać pokrwawione żeby chłopca z podłogi.

- Oooooooooooo. – powiedzieli Złom i Cegła, który właśnie już na dobre przestał się śmiać – jaki on jest miły, chce oddać chłopcu jego zęby, żeby ten nie musiał zbierać ich sam. On to ma dobre serce...

Tymczasem Roman zbierając zęby, skrzętnie cos mamrotał pod nosem.

-         Wiesscie szysisi, fiesie szesiesiat....– Ile kosztowały te miękkie wiązania do snowboarda?? - Zapytał się nagle obydwu.

-         300 zł. – Odpowiedzieli jednocześnie.

-         O w tufę!! Brakuje mi 40 zł...

-         A po co ty w ogóle, zbierasz kurwa te zęby?? – zbulwersował się Cegła.

-         Wiecie po ile takie dorodne mleczaki chodzą na allegro? – z szyderczym uśmiechem pytaniem odpowiedział Roman.

-         Pierdolony!! A ja myślałem, że Ty, kurwa, temu chłopcu chcesz pomóc – krzyknął Zlomek.

-         Buahahah! Nieważne. Brakuje mi 40 zł... – krótko skomentował Roman.

-         Jak tak możesz!!?? – powiedzieli dwaj pozostali.

-         Kupię wam za to po lizaku... Tylko potrzebuje jeszcze 40 zł.

-         Myślisz, że my serca nie mamy!!?? Że nas tak tanio kupisz??!!

-         To kupię po dwa.

-         OK!! – zgodzili się nagle.

-         Ale potrzebuję jeszcze 40zł! – po raz czwarty zakomunikował Roman.

Zlomek wiele nie myśląc zapytał się Romana:

-         A po ile są piątki??

-         Po 40.

W tym momencie Złom wziął zamach i już dostatecznie zmasakrowanego chłopca zajebał raz jeszcze w pysk, kiedy to wszystkim w tym momencie ukazała się wypadająca z jego ust upragniona piątka... Roman sięgał już po nią, kiedy nagle z góry, zbiegł pies sąsiadów i porwał upragnioną piątkę, zlizując ją z kałuży krwi...

No i pojawił się problem:

-         To ja na marne tego małego, zapchlonego, niewinnego chuja napierdalałem po twarzy? - powiedział Złomek do Romana.

Ten skurczył się jak najbardziej mógł i wtulił w ścianę, niemalże zlewając się z nią.

Zmieniony: piątek, 29 stycznia 2010 19:33
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Valid XHTML & CSS | Design by: LernVid.com