Z Pamiętnika Poyeba
Heyah Miejska Rozgrywka PDF Drukuj Email
Wpisany przez Roman   
środa, 27 stycznia 2010 19:38

Kiedy: sierpień 2005
Gdzie: Wałbrzych
Co: HEYAH Miejska Rozgrywka

 Jak to się zaczęło?

 Roman siedział sobie spokojnie z Iffonką w swojej Wielkiej i Niedostępnej Twierdzy gdy nagle zadzwoniła jego komórka. Roman lekko niechętnie (nie lubił gdy mu przerywano chwile spędzane w towarzystwie Iffonki) odebrał telefon i usłyszał głos Złomka, który krótko i treściwie (jak na możliwości Złoma) poinformował go, że na drugi dzień są zawody Heyah, gdzie można sobie wiele rzeczy porobić za darmo no i są nagrody. Roman raczej pominął kwestię nagród (startowało 70 drużyn przecież) a skupił się na strzelaniu laserami, wspinaniu się na ściankę i jeżdżeniu na quadach za darmo i zgodził na to, że będzie musiał wstać o 8.00, żeby być na miejscu o 9.30 i trzymać miejsce w kolejce.

 Jak to się odbyło?

 Na drugi dzień rano Roman wstał i udał się na miejsce wskazane wczoraj przez Złoma. Czekał tam pół godziny zanim zjawił się Złom z Cegłą i Weszą i razem czekali na swoją kolej zarejestrowania drużyny o chwalebnej nazwie Pojeb Team. Gdy ich kolej nadeszła Cegła, Roman i Złomek zostali wpisani do drużyny, dostali po drużynowej koszulce i zostały im wytatuowane znaki firmowe na twarzach. Dostali również kartkę z mapką i listą zadań do wykonania. Zabawa się zaczęła!

 Pierwszym zadaniem była wspinaczka ściankowa. Rządził oczywiście Złomek, który dzięki bogatemu doświadczeniu we wchodzeniu na różne metalowe konstrukcje pokonywał ścianki w kilkanaście sekund przy okazji popisując się efektownymi przewieszeniami itp. Reszcie poszło trochę słabiej. Cegła zaplątał się w linę asekuracyjną wisząc na wysokości 4 m a Roman, żeby oszczędzić czas postanowił wypiąć się z asekuracji na drugiej ściance zaraz po dotarciu na szczyt, co skutecznie uniemożliwiło mu próby wejścia na trzecią ściankę… Ekipa zgarnęła za to zadanie jednak 7 punktów na 9 możliwych. W dobrych humorach ruszyli więc do kolejnego zadania.

 Okazał się nim być tor przeszkód. Na pierwszy ogień poszedł Złomek, który już na pierwszej przeszkodzie zaliczył efektowną glebę nakrywając się oponą, dalej jednak udało mu się bez większego uszczerbku na zdrowiu przebyć cały tor i następny ruszył Cegła. Szło mu całkiem nieźle dopóki nie dotarł do barierki i chcąc zaszpanować swoją umiejętnością parkurowania wybił się tak mocno, że zrobił przez nią fiflaka o mało nie wybijając sobie czterech zębów. Niestety, ekhm… na szczęście nic mu się nie stało i również dotarł do mety, gdzie zmienił go Roman. On natomiast bez problemów doszedł aż do ostatniej przeszkody, którą była siatka rozpięta między kilkoma drzewami. Rzucił się on na nią tak zamaszyście ze przetoczył się do połowy długości i przywalił dupą w ziemię, gdyż siatka za bardzo się napięła pod impetem jego zamaszystego przetoczenia. Lekko ogłuszony Roman dobiegł jednak jakoś slalomem do mety i nasza dzielna drużyna otrzymała zasłużone 8 punktów. Wtedy Pojeby pożartowały sobie trochę z tego, żeby podjąć walkę o iPody i Nokie NGage. Tak sobie rozmawiając ruszyli do zadania trzeciego.

 Trzecie zadanie polegało na wejściu do klatki, której ściany stanowiły plątaninę sznurków oraz wyjściu z niej bez dotknięcia sznurka. Pierwszy poszedł Roman, który stwierdził, że nie ma co czasu tracić i się namyślać, więc na własną rękę wczołgał się prosto w plątaninę sznurków. Gdy po 5 minutach rozplątywania udało się go uratować do zadania przystąpili Cegła i Złom, którzy podeszli do sprawy bardziej profesjonalnie i pomagając sobie nawzajem uzyskali kolejne 4 punkty, co okazało się dotychczas najlepszym wynikiem. W tym momencie pazerna drużyna Pojebów postanowiła przestać się bawić a zacząć walczyć. Czyli zabawę prawdziwą czas zacząć!

 Ekipa udała się do zadania polegającego na strzelaniu z laserowych pistoletów do ludzi z Heyah. Sprawa banalna dla naszych bohaterów zaprawionych w bojach w komputerowej grze Tactical Ops, więc z myślą o zdobyciu maxa punktów weszli do ciemnego namiotu. Wszyscy szybko taktycznie zgromadzili się w jednym pomieszczeniu i obstawili wszystkie wyjścia napieprzając do wszystkiego, co się rusza (i nie wiadomo czy nie jest nimi, bo było ciemno). Złomek postanowił wyjść na Rambo jak to w Tacticalu zwykł robić i już nie wrócił (chyba się zgubił ale nie chciał się przyznać). Cegła natomiast robił za działko automatyczne wydając z siebie odgłosy typu biip biiip i strzelając gdy tylko coś zobaczył lub nie zobaczył. Roman schował się w kąt i zamknął oczy, gdyż zapomniał, że ma klaustrofobię i boi się ciemności oraz stwierdził, że granie bez radaru jest za trudne dla niego i on się tak nie bawi! Po wyjściu z pola walki okazało się, że Złomek i Roman zostali zabici, co wszyscy zgodnie zakwestionowali i po dłuższej kłótni otrzymaliśmy 6 punktów (kompromis między propozycją Pojebów – 9 pkt, a propozycją Heyah – 3 pkt).

 Kolejnym zadaniem, które stanęło przed naszymi bohaterami to Zagadka Archimedesa polegająca w skrócie na wlaniu do dziurawej rury kilku wiader wody aby udało się wyciągnąć z niej 2 jajka niespodzianki. Ekipa dość długo czekała na swoją kolej widząc jak kolejne drużyny odnoszą porażki. Gdy jednak weszła do boju okazało się, że dziesięciocentymetrowy, rozwidlony język Złomka oraz płetwiaste nogi Cegły idealnie nadają się do zatykania dziur w rurze i w czasie kilkunastu sekund jajka niespodzianki były wyciągnięte a ekipa zarobiła 6 punktów idąc do kolejnego zadania.

 Tutaj sprawa była trudna i wymagała idealnego zgrania drużyny. Najpierw ekipa strategicznie oglądała zmagania innych drużyn podglądając dobre rozwiązania techniczne. Zadanie wyglądało tak: kawałek dykty o wymiarach ok. 2m na 1m był platformą, jej kołami były drewniane kołki leżące luzem na trawie, a napędem 2 kije trzymane przez jedną osobę z drużyny. Celem było przejechanie ok. 10 m na oko, przekładając kołki tak, żeby dykta ciągle się po nich poruszała i odpychając się kołkami. Gdy nadeszła kolej drużyny Pojebów role szybko zostały podzielone. Cegła robił za silnik stojąc na środku platformy, Roman był kierownicą klęcząc z przodu i układając trasę z kołków przed platformą, a Złomek zbierał kołki z tyłu i podawał je między nogami całej ekipy do Romana. Drużyna wystartowała szybko i mając połączone strategie wszystkich poprzednich obserwowanych drużyn szło im całkiem nieźle. Gdy drużyna osiągnęła szósty metr i miała jeszcze sporo czasu doping zebranych ludzi wzmógł się wielokrotnie. Ludzie z ulicy zatrzymywali się by popatrzeć jak Pojeby mkną ku chwale na swojej arce z dykty. Przy dziewiątym metrze wszyscy już wrzeszczeli a ekipa w skupieniu próbowała trafić w linię mety, gdyż zboczyli z trasy o dobre 45 stopni. Meta była bramką o wysokości jakiegoś 1 metra, co było trudne do pokonania, jako że napędem był stojący Cegła o wzroście ok. 185 cm. Widać w Heyah nikt się nie spodziewał, że ktoś dotrze do końca, gdyż zaraz za metą siedziała sobie na krzesełku panienka, która wyglądała na obrażoną, gdy arka drużyny Pojebów przewalcowała jej krzesełko wraz z nią zdobywając upragnione 10 punktów.

 Następnym zadaniem były quady. Tą konkurencję drużyna łyknęła bez problemu już zaprawiona po rajdach na hałdzie i pod hałdą oraz innych wyprawach tego typu. Zdobyli więc 6 punktów na 6 możliwych i ruszyli do ostatniego zadania.

 Zadaniem tym było pole minowe. Zmora wszystkich drużyn. Tabela dotychczasowych wyników zawierała same zera i parę trójek. Zadanie polegało na tym, że każdy z ekipy po kolei dostawał wykrywacz metalu i w ciągu minuty musiał znaleźć metalowe plakietki Heyah. Pierwszy ruszył Cegła, który spacerkiem szedł sobie po linii prostej przez pole aż doszedł do końca i najwyraźniej stwierdził, że trzeba wziąć się do roboty i chwile pomerdał sprzętem dookoła po chwili znajdując plakietkę i przynosząc ją. Adrenalina drużynie się udzieliła, gdyż już poważnie myśleli o nagrodach, zapewniani wielokrotnie przez ludzi z Heyah, że świetnie im idzie. Kolejny wyruszył Roman, który postanowił szukać od razu, jednak wykrywacz wyłapywał jakieś dziwne echa, które myliły wielokrotnie Romana. Dzięki jakiejś sile wyższej udało mu się jednak znaleźć w końcu kolejną plakietkę. Następny był Złom. Ruszył on przed siebie omiatając okolicę niedbale i też pod koniec pola zaczynając szukać na poważnie, co stało się o tyle stresujące, że długo nic nie mógł znaleźć. Po chwili wyciągnął z ziemi plakietkę i uradowany spacerkiem szedł w stronę gościa z Heyah, który spokojnym tonem wyjaśniał, że czas jest liczony do podania mu plakietki a nie wykopania jej i Złomkowi zostało 7 sekund. Złomek wziął to za żart i z bananem szedł spokojnie dalej cudem  mieszcząc się w czasie. Ekipa Pamiętnika jako jedyna zdobyła tu 9 punktów.

 Jak to się skończyło?

 Ekipa oddała swoją kartę zawodów i dowiedziała się, że wyniki będą znane koło 20.00. Wszyscy rozjechali się więc do domów. Koło 19.00 Złom zadzwonił do Cegły z informacją, że… Pojeby wygrały I nagrodę! Cegła nie mógł dojść do siebie długi czas powtarzając w kółko „O ja ^#%^#&!”. Następnie zadzwonił do Romana, który zareagował trochę spokojniej ale był równie podekscytowany. Ekipa udała się na miejsce Rozgrywki o 20.00 i odebrała nagrody.

 I ja tam byłem, miód i wino piłem, a co zobaczyłem w księgi umieściłem.

 Roman

IMG_1105_480
IMG_1106_480
IMG_1107_480
IMG_1109_480
IMG_1110_480
IMG_1111_480
IMG_1115_480
IMG_1117_480
IMG_1120_480
IMG_1128_480
IMG_1132_480
IMG_1133_640
IMG_1140_480
IMG_1142_480
IMG_1146_480
IMG_1148_480
thefinal_640
01/17 
start stop bwd fwd

Zmieniony: środa, 27 stycznia 2010 19:48
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Valid XHTML & CSS | Design by: LernVid.com